Kuchcik i Anna Wirtemberska czyli nasze chojnowskie zjawy.
Opowieści o duchach i zjawach już od wieków istnieją w społeczeństwie. Jednie mniej inne bardziej przekonujące, jednak wszystkie wzbudzają wiele emocji. Są ciekawym dodatkiem do historycznych faktów. Jednak co straszy w Chojnowie? Temat chojnowskich duchów podjął jeden z redaktorów "Gazety Wrocławskiej".
"Ostatni wierni wyszli z kościoła. Już nie planowano więcej nabożeństw, więc siostra zaczęła czyścić ołtarz. Kiedy odwróciła się, by wypłukać ścierkę, dostrzegła między nawami kobietę ubraną na czarno. Zakonnicy przemknęło przez myśl, że pewnie jest w żałobie i została, by pomodlić się za kogoś bliskiego. Przez kilka minut czyściła prezbiterium i cały czas czuła obecność dystyngowanej kobiety w czerni. Nagle zakonnica sobie przypomniała: "Przecież zamykaliśmy drzwi kościoła po mszy!". I natychmiast się odwróciła, ale kobiety już nie było. Służka zawołała kościelnego, ale razem też nie mogli znaleźć śladu po nieznajomej.
Ta historia zdarzyła się kilka lat temu w kościele pw. Apostołów Piotra i Pawła (tzw. duży kościół) i do dziś nie wiadomo, kim była zjawa. Chojnowianie podejrzewają, że mógł to być duch księżnej Anny Wirtemberskiej, której szczątki pochowano w kościelnej krypcie."
Źródło: TOW, http://dolnyslask.naszemiasto.pl
Tak zaczyna się opublikowany wczoraj na łamach portalu naszemiasto.pl artykuł, traktujący o zjawach w Chojnowie. Całość przeczytać można pod tym adresem. Polecam bardzo ciekawą lekturę tegoż artykułu. Jednocześnie zachęcam do dyskusji na naszym forum w wątku poświęconym podobnym zagadnieniom. Może mamy w Chojnowie jakichś łowców duchów?
- Zaloguj się by odpowiadać
Wersja do wydruku



Odpowiedzi
Wpisów: 234
wyglada jak robotnik w
wyglada jak robotnik w szelkach do prac na wysokości - Nieźłe bardzo ciekawy artykuł
o nie :(